Którym dzieckiem jesteś i co z tego wynika?

with 2 komentarze
Zastanawiałeś się kiedyś, jak twoja kolejność urodzin wpłynęła na Ciebie? Jesteś jedynakiem, pierwszym, środkowym, czy może najmłodszym dzieckiem? Jedyną córką, synem, długo oczekiwanym dzieckiem czy może wspaniałą niespodzianką po szalonych wakacjach? Uwielbiam takie historie, często rozmawiam o tym ze znajomymi i bez popadania w sterotypy, często można łatwo stwierdzić, że ktoś ma cechy „typowego najstarszego dziecka”. Zresztą zobaczcie sami i dajcie znać, czy się potwierdza:

Najstarsze dziecko: przeciera szlaki rodzeństwu w świecie. Ma dużo uwagi rodziców, jest punktem odniesienia i porównań dla młodszego rodzeństwa. Z jednej strony jest obiektem dużych oczekiwań rodziców („pierworodny i dziedzic”) ale i owocem ich pierwszych błędów wychowawczych. Najstarsi często uczą
młodsze rodzeństwo, pokazują świat, są bardziej zdyscyplinowani i czasem nadodpowiedzialni. Zdarza się, że
mają wobec siebie duże oczekiwania, tendencję do perfekcjonizmu, trudności z przyjmowaniem krytyki i proszeniem o
pomoc. Już jako dorosłe dzieci chętniej podtrzymują tradycje rodzinne, np. organizują zjazdy rodziny, przejmują też często system wartości rodziców. Częściej bywają liderami, astronautami i.. przywódcami gangów:) (Więc generalnie nie ma się z czego cieszyć, sama odpowiedzialność i dużo stresów, ja tam wolę swoją środkową rolę). Rada dla rodziców? W literaturze na ten temat można często znaleźć poradę, że rodzice powinni pozwolić najstarszemu na bycie dzieckiem, nie wymagać zbyt wiele, wcielając ich w rolę „starszych, mądrzejszych, ustępujących”. Czyli więcej luzu.

Średnie dziecko: ma więcej swobody, jak w tej anegdocie: kiedy pierwsze dziecko połknie monetę rodzice jadą z nim na pogotowie, jeśli zdarzy się to drugiemu dziecku, czekają aż moneta wyjdzie w naturalny sposób, a trzeciemu dziecku… odliczają mu od kieszonkowego. Średnie dziecko doświadcza zarówno roli bycia zaopiekowanym jak i starszym rodzeństwem dla kolejnego dziecka, ta różnorodność ról,  pomaga w rozwiązywaniu sporów i lepszym rozumieniu ludzi. Średnie dziecko jest trochę mniej zauważane, czasami zazdrosne o względy pierworodnego i najmłodszej maskotki, więc może powodować problemy, by być
zauważonym. Zdarza się, że wygodna pozycja w rodzinie daje mu więcej przestrzeni na rozwinięcie indywidualnych pasji, środkowe dzieci są często otwarte na świat i towarzyskie. W zależności od płci, jeśli środkowe dziecko to np. jedyna dziewczynka lub jedyny chłopiec w rodzinie, może być traktowane jak najmłodsze. Rady dla rodzica: Zauważaj jego indywidualność, nie każ nosić ubrać po starszym bracie, spędzaj czas tylko z nim.

Najmłodsze dziecko to często beniaminek, ulubieniec, bywa rozpieszczane i traktowane z pobłażliwością (rodzice podświadomie chcą, aby jak najdłużej został w domu). Bywa że najmłodszy buntuje się, szukając swojej drogi, lubi zwracać uwagę otoczenia, wykorzystuje raczej swój urok osobisty niż sumienność. Częściej wybiera też kreatywne zawody. Rady dla rodzica: Nie wyręczaj najmłodszego dziecka, tłumacząc to jego wiekiem, dawaj mu też obowiązki i bądź konsekwentny.

Przypadki szczególne to jedynacy i bliźnięta. Zaciekawił mnie np. fakt, że bliźnięta wolniej zaczynają mówić, a może to wynikać z faktu, że wykształcają własny język, więc nie mają aż takiej potrzeby, aby uczyć się „języka dorosłych”. Jeśli 
jest duża odległość lat między dziećmi, mogą się u nich najstarszego pojawić cechy
jedynaka – bycie trochę zbyt poważnym jak na swój wiek, częste przebywanie z dorosłymi, chętne przebywanie w pojedynkę. Jedynacy często zadają sobie pytanie, czemu są jedyni (może zastanawiają się, czy byli tym, czego rodzice oczekiwali). Pewnie w popularnym modelu 2+1 rzadziej to się zdarza, ale i tak jest to smutne, więc jeśli będę kiedyś rodzicem jedynaka, to porozmawiam z nim na ten temat. Polecam przy okazji książkę „Najstarsze, średnie, najmłodsze” Richardsonów

Historie które słyszymy o sobie jako dzieciach również na nas wpływają. Ja byłam pierwszą córką, radośnie oczekiwaną przez Tatę, miałam dziwne włosy, które nie chciały się układać – takie połączenie Szopena i Wodeckiego – umiałam czytać jako czterolatka. Z tych opowieści już niedaleko, żebym myślała o sobie jak o geniuszu. Dzięki starszym braciom miałam dobrą opinię w szkole. Pamiętam też miłe uczucie bycia zaopiekowaną, kiedy tego potrzebowałam: koledzy grozili, że mnie natrą śniegiem vel. pobiją burakiem, (ech wiejskie dzieciństwo) a Mama jechała za nimi rowerem, by przemówić im do rozumu. 
  
Mam
czwórkę rodzeństwa, jestem typowym środkowym dzieckiem (choć miałam też swoją fazę buntowniczą i beztroski czas studiów). Każdy z nas
jest teraz inny i widzę, że role związane ze
starszeństwem
elastycznie się
zmieniają,
młodszy brat, który dlugo był „pupilem” Mamy, jako pierwszy został
tatusiem, młodsza siostra, która została w domu rodzinnym, przejęła rolę
opiekuna domowego ogniska. Więc dobrze być świadomym tych różnych wpływów, ale też otwartym na elastyczność.
Którymi dziećmi jesteście? Pasują do Was te cechy?
Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • No to wychodzi na to, że jestem beniaminkiem:) Dla mnie ten tekst jest interesujący z perspektywy rodzica. Ciekawa jestem jakie cechy będą mieć moi synowie? I zachodzę w głowę jak to zrobić, żeby nie kazać młodszemu synowi nosić ubrań po starszym bracie…

    • Ola, jeśli chodzi o ubrania, to może być rzeczywiście problem:) Dla mnie (jako siostry czworga, psychologa i w ogóle człowieka) najważniejsze jest, żeby każde dziecko traktować indywidualnie, bez porównywania do "starszych, lepiej uczących się, grzeczniejszych itd", bo pamiętam jak mnie to denerwowało. I zadziwia mnie nieustannie jak moje rodzeństwo jest różne i jak wiele rzeczy na nas wpłynęło… oprócz rodziców:)