Ocena Okresowa Żony

with 4 komentarze
Nachodzi mnie czasem ochota, żeby gruntownie posprzątać mieszkanie. Tak żeby błyszczało, pachniało i by wszystko było na swoim miejscu. Gdy czuję taką chęć, to najczęściej… czekam aż mi przejdzie, bo jest tyle ciekawszych rzeczy, które można robić zamiast latania ze ścierą. Dlatego mamy z mężem kolejki na sprzątanie, a ja jestem świetna w unikaniu swojej: „już się nie opłaca, bo jedziemy do domu”, „miałam szkolenie i jestem zmęczona”, „nie jest tak brudno, tylko kot wyciąga skądś te paprochy”, „w zeszłym tygodniu nie umyłeś podłogi to się nie liczy”. Są na szczęście inne obszary, w których nadrabiam, ale z tego nie jestem dumna.  
W
pracy nadchodzi teraz czas podsumowywań osiągnięć, ocen rocznych. A
gdyby tak zrobić sobie takie podsumowanie w rodzinach, relacjach?

 

Jak dbam o nasze relacje?

Staram się, czy mi przestało zależeć?

Jaką jestem żoną/ mężem/ przyjacielem?

1. Mało ambitną?

 

Robię „odtąd-dotąd” tak jak się umawialiśmy i ani grama więcej. Znam dokładnie zakres swoich „obowiązków”. Jak się umawiamy na sprzątanie 2x w miesiącu, to w pozostałe dni nawet palcem nie kiwnę. Jeśli mnie przyjaciel zaprosi do kina albo na kawę, to idę tylko jeśli znajdę wolny termin. Życzenia urodzinowe składam tylko przez facebooka. Generalnie mało się angażuję, bo to takie męczące. Zwykle opowiadam o sobie, a nie pytam co u Ciebie.

2. Roszczeniową?

Zrobię ale wypominam. „Chcesz żebym Ci zrobiła śniadanie? A ty kiedy mi ostatnio zrobiłeś?”. „Ostatnio spotykaliśmy się dwa razy koło Ciebie, to teraz przyjedź do mnie.” O wszystko trzeba się ze mną licytować, nie robię czegoś, jeśli mi się to nie opłaca. Żeby tak coś zrobić z własnej woli, nie, to do mnie nie podobne.

 

 

3. A może zaskakuję i przekraczam oczekiwania?

 

„Masz ochotę na sok? To przejdę się do sklepu, to chwilka”. „Zrobisz mi śniadanie? No pewnie”. „Chcesz herbaty? To teraz ja Ci zrobię”. „Potrzebujesz czegoś z kosmetyków? Akurat jestem w sklepie” Rozpoznajesz takie zdania u siebie? Ja nawet tak, co nie znaczy, że nie bywam czasem zołzą i leniem, ale staram się jak to mówi Franciszek „zaskakiwać miłością”.

Jaką byś sobie dał/-a ocenę?

Jaką jestem żoną/ mężem/ przyjacielem?

A może spytasz o to drugą osobę?

 

zdj. Thomas Martinsen /unsplash.com

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • Mój mąż ma 5+ a ja to tak chyba na 3 zasługuję;) Jak czytam o Waszych dyżurach w sprzątaniu to się zawsze niezmiernie dziwię. My mamy 9letni staż małżeński i nigdy nie mieliśmy dyżurów. Działamy na zasadzie "robi ten kto ma więcej czasu i to co lubi. Ja np. rzadko odkurzam, mąż prasował tylko wtedy kiedy ja leżałam w szpitalu. Do tej pory ta metoda się sprawdzała.

    • To spytaj męża ile by Ci dał. może się surowo oceniasz?:) A Te nasze dyżury to po prostu dlatego że oboje nie lubimy sprzątać:)

  • Moja achillesowa piętą jest prowadzenie samochodu. Nie jest to moje ulubione zajęcie i jak tylko mogę migam się od niego. A ponieważ przynajmniej kilka razy w roku odbywamy ponad 700 kilometrów w jedną stronę do domu rodzinnego mojego męża brak chęci współpracy w tej dziedzinie bywa dla niego męczący. Ten wpis zainspirował mnie do pojęcia pracy nad sobą w tej kwestii.

    • Bardzo się cieszę! Powodzenia! Może Ci się spodoba jazda samochodem albo przynajmniej nie będzie przeszkadzać :)?!