Zakochany Bez Pamięci – o wybaczaniu

with 2 komentarze
Uwielbiam felietony Szymona Majewskiego „Życie w pożyciu”. Niektóre fragmenty cytuję z pamięci. Jak ten, gdy mówi o Instytucie Pamięci Małżeńskiej – IPM. Pozwala on na przechowywanie w zakamarkach pamięci detali, które w najmniej oczekiwanym momencie można wytknąć „Nie mogę
uwierzyć, że jak trzy lata temu wpadł do pokoju kasztan, to go nie podniosłeś od
razu!”:)

„Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.” (Mt 18, 21)

Nie mogłam jakoś rozumieć tego cytatu, aż do pierwszego roku małżeństwa (a cyfra 77 oznacza w tym fragmencie nieskończoność). Kiedy mamy do siebie pretensje o ciągle te same rzeczy, to czasem już nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. 

A gdyby tak pokochać czyjąś słabość?

Może będzie już z nami do końca? Może się nie zmieni? Może już zawsze będę tak krzywo i na centymetry wjeżdżać do garażu, więc równie dobrze Mąż może to zaakceptować, a w porywach uznać to nawet za urocze.
Może i on zawsze będzie mi mówił jak mam jeździć, co wkurza strasznie, ale to przecież z troski o nasze bezpieczeństwo, więc równie dobrze mogę za to dziękować.


A gdyby tak pokochać swoją słabość?

Czerwienię się w czasie emocjonującej dyskusji, łatwo się wzruszam i wierzę w dobre intencje ludzi. Czasem jestem naiwna. Ale wolę być naiwna niż nieczuła.
Gdyby tak wybaczać sobie i być czułym dla siebie? Objąć z troską swoje nadzieje, pragnienia, słabości. To czasami może być jeszcze trudniejsze niż wybaczanie innym. To też walka z własnym perfekcjonizmem. Świadomość, że  w danej sytuacji zrobiłam wszystko co mogłam, dałam tyle ile miałam i chciałam. I jasne, że mogło być wspanialej. W pracy mogłam doczytać tyle rzeczy przed szkoleniem. W domu mogłam lepiej słuchać, ale byłam zmęczona. Wystarczy. Idę spać.
Jeśli jeszcze nie widziałeś/-aś to obejrzyj historię Brene Brown– to dla mnie jeden z filmów życia! 

Udało Ci się pokochać czyjąś lub swoją słabość? 
Zapomnieć i do niej nie wracać? 
Podziel się!

Przeczytaj też:

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • To bardzo potrzebny wpis zwłaszcza że w dzisiejszym świecie nie jest popularne wybaczanie i cierpliwe znoszenie własnych słabości a zwłaszcza słabości naszych bliskich. Podobnie jak i Ciebie mnie okazywania przebaczenia nauczyło małżeństwo. W trudnych chwilach kiedy wydaje mi się że definitywnie mam dość i że zaraz wyjdę głośno trzaskając drzwiami staram się myśleć o tym jak moje wady i gorsze dni znoszą cierpliwie moi bliscy. I skoro ktoś może znosić mnie to że i ja potrafię. Przywołany przez Ciebie cytat z Ewangelii przypomina że nigdy nie wybaczymy sobie ani też innym bardziej niż Bóg nam przebacza.

    • Podpisuję się pod tym co piszesz, zwłaszcza o trzaskaniu drzwiami:) A ten cytat to dla mnie wzór i kierunek patrzenia, pozdrawiam ciepło.