Kryzys męskości – same to im robimy?

with 3 komentarze
Scenka w sklepie. Ośmiolatek mierzy buty. „No jak zakładasz! Usiądź sobie! Wie pani to taka ciamajda, że nawet butów sobie nie założy jak nad nim nie będę stać” – słyszę komentarz jego mamy do sprzedawczyni.
Spotkanie przyjaciółek. „Mój chłopak i poważna rozmowa? No jasne, on tylko skacze po kanałach albo gra w te głupie strzelanki. Nie ma się co spodziewać cudów od facetów.”

Impreza rodzinna. „Zostawić męża z dzieckiem? Bałabym się, może się nie pozabijają ale jaki bałagan zrobią, a dziecko będzie brudne, dopóki nie wrócę.”

Czy my sobie same, Drogie Panie nie utrudniamy sprawy? 


Bo wydaje mi się czasem, że powoli, rozmowa po rozmowie przyczyniamy się do osłabiania naszych Panów – bo nie chcemy, żeby byli już tylko twardymi zdobywcami i łowcami, ale opiekuńczość, czułość i słabość jest przecież „zarezerwowana” dla nas?

 

Krytyka przy innych


Słyszałam kilka pań, które w swoim otoczeniu, np. w trakcie imprez rodzinnych czy spotkań towarzyskich, wyśmiewają cechy swoich chłopaków czy partnerów. Sama tak nieraz zrobiłam. Nie mówię tu o dobrotliwych żartach czy śmianiu się z siebie nawzajem, ale o zawoalowanych lub wprost wyrzutach i wbijaniu szpilek. Co ciekawe zauważcie, że panowie robią to wcale lub o wiele rzadziej (najczęściej w odpowiedzi na zaczepki kobiet). Jest coś takiego w nas, „słabych” kobietach, że bywamy silne i pewne w słowach, które dokładnie wiedzą jak zranić.

 

Krytyka pod nieobecność

 

Mówienie źle o osobie nieobecnej jest generalnie w złym stylu, a w kobiecym wydaniu czasem przybiera to formę krytyki o rzeczach, o których sam mężczyzna jeszcze nie wie, albo o sprawach, które warto z nim i tylko z nim omówić. I jest bardzo cienka granica między wyżalaniem się bliskiej osobie i łamaniem wspólnej intymności.

 

Odsuwanie od obowiązków

„Daj, ja to zrobię” „Nikt tego nie zrobi tak dobrze jak ja” – ile jest takich rzeczy w domu? Policzmy sobie dokładnie i wtedy może okazać się, że z tego powodu nie mamy „na nic” czasu, bo przecież wszystko robimy najlepiej.

 

Wyśmiewanie zainteresowań

„No jak można kilka godzin grać w grę?” Ale doskonale wiemy, że tyle czasu można czytać ciekawą książkę z równie odrealnioną fabułą. Dłubanie w garażu jest dziwaczne, ale siedzenie z koleżankami na kawie normalne. Dlaczego tylko my wiemy, jakie są „lepsze i gorsze” zajęcia?

Co robić zamiast? Doceniajmy różnice!

 

Mój Mąż z rozczulającą szczerością stwierdził ostatnio ni stąd ni zowąd „No ja mam na przykład taki dar, że szybko zapominam o kłótni i wybaczam.” (Święta Prawda! No ale w końcu modliłam się o dobrego męża, to go mam, a on się nie modlił to ma mnie;)

Co jest korzystnego w tym, jak się różnimy? 

  Za co doceniam małego lub dużego mężczyznę w moim otoczeniu? 

Jaki jest jego dar? 

Jak mnie uzupełnia i równoważy?

Co robi świetnie? Za co mogę go pochwalić?


 
Do poczytania:  
  • Ciekawe, zrównoważone podejście do męskości prezentuje portal fathers.pl
  • Do obejrzenia i pośmiania się, jeśli jeszcze nie znacie, polecam filmiki Marka Gungora o różnicach płci (link)
zdj. Angelina Litvin/unsplash.com
Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • Brawo za odważny i prawdziwy wpis. Muszę się przyznać że jeszcze dwa lata temu traktowałam z góry upodobanie mojego męża do gier komputerowych. Nawet parę razy pokłóciłam się z nim o to że w weekend zarwał noc wlaśnie na granie. A potem zmądrzałam 😊 bo przecież to jest jego wolny czas i ma prawo go spędzać w sposób który go relaksuje. Sama uwielbiam odrealnione fabuły powieści i niektórych seriali.

    • Dzięki Mario, miałam dokładnie tak samo z grami, bo czemu seriale mają być "lepsze".

    • Dzięki Mario, miałam dokładnie tak samo z grami, bo czemu seriale mają być "lepsze".