Jak zorganizować ślub i wesele i nie zwariować – rady czytelników bloga

with 6 komentarzy

ślub

 Wziąć ślub i nie zwariować – rady czytelników bloga

Jak zorganizować ślub i wesele? To często pierwszy ważny projekt, który podejmuje się w związku. Jak to zrobić, żeby mieć z tego przyjemność i satysfakcję? Z wielką przyjemnością prezentuję Wam porady Czytelników bloga.

 

 

Pani Tofelkowa (5 lat po ślubie) – Jak zorganizować ślub i wesele wystarczająco dobre?

Przy organizacji ślubu i wesela nie zapominajcie o sobie – sobie nawzajem i sobie samym – i nie traćcie wrażliwości i umiejętności słuchania. Nie poddawajcie się presji otoczenia i presji bycia perfekcyjnym – nie odpuszczajcie i nie róbcie na pół gwizdka, ale też nie róbcie na 2 gwizdki;) Może się zdarzyć i zdarza się często, że coś nie wypali, czegoś nie da się ogarnąć, ktoś będzie niezadowolony, więc po co się tym przejmować tak bardzo?
Czy ważniejszy jest kolor zaproszeń i wystrój kościoła czy to, ze zdecydowaliście się być ze sobą do końca życia (i to nie być jakkolwiek, ale Być przez duże B)?
Z szacunkiem dla ludzi, których zapraszacie, i biorąc ich pod uwagę, pamiętajcie, że to jest przede wszystkim Wasz dzień i Wasza zabawa, więc warto tak to zorganizować, żebyście zamiast się stresować, mogli ten czas pięknie przeżyć i dobrze się bawić.
Innymi słowy: myślcie o sobie:), bo dla Waszych gości ten ślub i wesele będą jednymi z wielu, w których biorą udział. Dla Was – będą jedynymi, bo Waszymi:)

 

 

Marysia (4 lata po ślubie)- Wymarzony ślub za granicą

Mam na imię Marysia i jestem stałą czytelniczką bloga od kilku lat. Bardzo się ucieszyłam, kiedy Kasia zaproponowała mi gościnny udział we wpisie na blogu poświęcony organizacji własnego ślubu. Razem z mężem tworzymy dość nietypową parę, ja jestem Polką a mój mąż Węgrem. Na co dzień porozumiewamy się po angielsku, ponieważ oboje słabo znamy język ojczysty partnera. Pobraliśmy się ponad 4 lata temu. Ze względu na różnice kulturowe i również te związane ze stylem życia naszych rodzin po namyśle zdecydowaliśmy się na ślub cywilny w gronie tylko najbliższej rodziny. Ponadto postanowiliśmy, że pobierzmy się w najpiękniejszym kraju na świecie:) czyli we Włoszech, ostatecznie wybraliśmy miejscowość Malcesine nad jeziorem Garda. Ponieważ żadne z nas nie władało wówczas językiem włoskim, dlatego skorzystaliśmy z ofert z jednego z licznych biur, które oferują „pakiety ślubne”. Zajmują się organizacją uroczystości, zaczynając od załatwienia formalności prawnych, poprzez zapewnienie tłumacza, fotografa, kończąc na dostarczeniu bukietu dla panny młodej. Tyle w skrócie o samej uroczystości.
Co Cię najbardziej zaskoczyło?
Przede wszystkim to, że udało nam się spełnić nierealne jak wydawałoby się na pierwszy rzut oka marzenie o zawarciu małżeństwa w jednym z najbardziej romantycznych miejsc na świecie. A dodam, że nie dysponowaliśmy nieograniczonym budżetem, wręcz przeciwnie.
Co było najtrudniejsze?
Decyzja:) po pierwsze, że chcemy się pobrać, a później kolejne dotyczące formy, jaką chcemy nadać temu wydarzeniu. Czy chcemy zawrzeć związek cywilny czy wziąć ślub wyznaniowy? Czego oczekujemy po tej uroczystości? Czy dużej ceremonii w otoczeniu wielu krewnych i przyjaciół czy kameralnego ślubu tylko w otoczeniu najbliższej rodziny?

 

Co było najprzyjemniejsze?
Zdecydowanie podróż do Włoch w celu podjęcia ostatecznej decyzji co do miejsca ślubu:) A także wizyty w restauracjach we Włoszech i w Polsce, które poprzedziły wybór menu na weselny obiad. Bardzo dobrze też wspominam współpracę ze wszystkimi osobami we Włoszech, zaczynając do agencji ślubnej, poprzez właściciela i pracowników restauracji, kończąc na ulicznym muzyku, z którym zawarliśmy przypadkowo znajomość i którego zaangażowaliśmy, żeby grał na naszym ślubie.

 

 

Jak dzieliliście się obowiązkami?
Ponieważ zaplanowaliśmy niewielką uroczystość tylko na 12 osób ( z nami włącznie), większość spraw mogliśmy załatwić wspólnie i do tego on-line. Oczywiście każde z osobna musiało zająć się przygotowaniem dokumentów niezbędnych do zawarcia małżeństwa zagranicą.

 

 

Jaki był udział rodziców w przygotowaniach?
Udział naszych rodziców w przygotowaniach do ślubu był zapewne sporo mniejszy niż ma to miejsce zazwyczaj, głównie z powodu bariery językowej oraz odległości geograficznej. Nasz ślub był zresztą okazją do pierwszego spotkania naszych rodziców. Ponadto jak wspomniałam, korzystaliśmy z usług agencji ślubnej, więc to biuro zajęło się organizacją wielu spraw. Rodzice, przed wszystkim pomogli nam, akceptując naszą decyzję o formie i miejscu uroczystości, a także przy załatwianiu niezbędnych dokumentów i tłumaczeń. Ponadto moi rodzice podjęli się organizacji dodatkowego przyjęcia weselnego dla rodziny w Polsce.
Czego dowiedziałaś się o sobie/swoim narzeczonym w trakcie przygotowań do ślubu?
Że wspólnie moglibyśmy prowadzić biuro podróży:) poza samym ślubem zorganizowaliśmy dla naszych gości krótkie włoskie wakacje. O moim narzeczonym dowiedziałam się, że do działania pobudza go perspektywa doświadczenia czegoś nowego i ciekawego, wizja przygody. O sobie, że jestem bardzo wytrwała i nie poddaję się bez walki:) Kiedy po raz pierwszy szukałam agencji, która pomogłabym nam zorganizować ślub, ceny były porażające:) zupełnie nie na naszą kieszeń. Nie zniechęciło mnie to jednak, wręcz przeciwnie zmobilizowało do dalszych poszukiwań. Dowiedziałam się także tego, że aby skutecznie działać potrzebuję rozłożyć realizację wielkiego planu na etapy, bez dobrego planu czuję się przytłoczona i zagubiona:) Ponadto dobrze się bawiliśmy podczas organizowania ślubu i mogliśmy poświęcić też trochę czasu naszej największej pasji czyli wspólnemu podróżowaniu:)

 

Jakiej rady udzieliłabyś komuś kto zabiera się za organizację uroczystości?
Myślę, że ważne jest zadać sobie pytanie, jak pragnę przeżyć ten dzień. Czy uroczystość ma dla mnie wymiar duchowy (ceremonia religijna), chcę doświadczyć bliskości wielu życzliwych osób (uroczystość z udziałem rodziny i przyjaciół) lub np. przeżyć coś niezwykłego (wziąć ślub we Włoszech:)

 

 

Nowożeńcy z 2-miesięcznym stażem:) Jak zorganizować ślub i siebie?

Co Was zaskoczyło?
Że faktycznie każdy projekt zajmuje tyle czasu, ile się na niego przeznaczy – ustaliliśmy, że chcemy, aby planowanie i organizacja nie zajęły nam więcej niż 6-7 miesięcy.

 

 

Co było najtrudniejsze?
Świadomość tego, że hasło ślub = stawka za każdą usługę x 300%. Weekendy bez odpoczynku, bo były wyjazdy, załatwienia, negocjacje. Przekonywanie innych, że niektórych rzeczy nie musi być w trakcie ślubu i wesela, i że możemy coś po swojemu zrobić.
Co było najprzyjemniejsze?
Pani Młoda: Testowanie ciast i wina:) Wieczorne spacery, które służyły nam jako spotkania sztabu generalnego. Także już po uroczystości, wstając rano na śniadanie, świadomość tego, że mam takiego Super Męża (SM), i że było zabawniej i przyjemniej niż się wydawało, że może być.
Pan Młody: „To uczucie, kiedy budzisz się wcześnie rano, boli Cię głowa, ale chciałbyś powtórzyć wszystko co najmniej jeszcze raz”
Jak dzieliliście się obowiązkami?
Zastanowiliśmy się nad tym, kto co lubi, kto się na czym zna. Skorzystaliśmy z zestawienia, które przysłała nam Przyjaciółka, podzieliliśmy się zadaniami. Narzeczony pilnował, żebym nie przemyciła na listę dla DJa za dużo hard rocka, a ja pilnowałam, żeby trafiły tam tylko „najbardziej uznane” kawałki disco polo; Narzeczony wybrał wódkę – ja wino; ja wybrałam obiad i różne zimne przekąski – Łukasz wybrał tort, ciasta i kolację.
Jaki był udział rodziców w przygotowaniach?
Plan był taki, aby zbytnio nie angażować Rodziców, żeby mieli niespodziankę, oraz aby ograniczyć im stres. Jednych poprosiliśmy o wspólną degustację win, a drugich o popróbowanie i wybór ciast. Poprosiliśmy też Rodziców o wypożyczenie ich nowego, wyczekanego samochodu, w specjalnie dobranym kolorze. Pytanie Matki: „ a my pójdziemy pieszo?!” Rezultat? Pojechaliśmy do ślubu zabytkowym mercedesem z początku lat 50-tych ubiegłego wieku, który zorganizowali nam Rodzice z sąsiadami.
Czego się dowiedziałaś o sobie/swojej narzeczonej w trakcie przygotowań do ślubu?
Narzeczony: „dowiedziałem się o swojej Narzeczonej tego, że zwraca uwagę na takie sprawy, o których ja nawet bym nie pomyślał; że skutecznie pilnuje planu przygotowań”
Narzeczony: „Hmmm, dowiedziałam się, że mój Narzeczony w dzieciństwie chciał zostać m.in. astronautą, geniuszem militarnym i gwiazdą disco polo, i że sprawnie realizuje przypisane mu zadania”
Jakiej rady udzieliłbyś komuś, kto zabiera się za organizację ślubu?
Nie szukać kompromisów, bo zawsze jest minimum kilka innych możliwości i rozwiązań, które zadowolą Was oboje.
Nie dać się zwariować i trzymać się z dala od magazynów i targów ślubnych, taką radę kiedyś usłyszałam i tego się trzymaliśmy.
Można wybrać profesjonalnych usługodawców, i zadbać o różne sprawy należycie – a w dniu ślubu już zostawić trochę sprawy samym sobie – coś Was zaskoczy, coś pójdzie inaczej niż miało być, ale pamiętajcie, że jesteście w gronie Rodziny i Przyjaciół, którzy Was kochają:)
Wyspać się i najeść zanim wszystko ruszy – nawet fryzjerka była zadowolona, że załapała się na jedzenie.

 

 

Kasia Harężlak-Zyznawska blogerka na Mummy`s World (5 lat po ślubie):

 

 

Co Cię zaskoczyło?
Najbardziej zaskoczyła mnie ilość obowiązków związana z przygotowaniami do ślubu i wesela. Pamiętam, że miałam rozpisane całe arkusze kalkulacyjne z poszczególnymi rzeczami do zrobienia, kosztami i ważnymi datami. Nie sądziłam, ze jest tego aż tyle!

 

Co było najtrudniejsze?
Najtrudniejsze były negocjacje z… najbliższymi. Nie wiem, czy to standard, ale akurat w naszym przypadku wiadomość o planowanym ślubie wiązała się ze sporym zaangażowaniem bliskich nam osób. Trzeba sztuki dyplomacji, żeby całą uroczystość zrobić po swojemu i zgodnie z własnymi oczekiwaniami.
(W czasie samej uroczystości – pierwszy taniec! Takiego stresu nie przeżyłam nawet w czasie przysięgi. Z perspektywy czasu cieszę się, że mieliśmy bardzo prosty układ taneczny – jestem pewna, że na pewno bym się pomyliła albo zdeptała mojego małżonka :))

 

Co było najprzyjemniejsze?
Samo wesele – od pierwszego tańca (najbardziej stresujący) do końca. Bawiliśmy się wspaniale, wśród najbliższych osób a uczucie, że ten super facet obok to już mój mąż było najlepsze na świecie.
Jak dzieliliście się obowiązkami?
Na szczęście dla mojego małżonka jestem osobą, która uwielbia o wszystkim decydować. Nie muszę chyba mówić, że jemu to bardzo odpowiadało. W zasadzie jedynym, co organizował Pan Młody, był samochód (no i jego strój na ten dzień). Oczywiści ważniejsze rzeczy uzgadnialiśmy wspólnie, ale to ja byłam osobą, która miała wszystko pod kontrolą. Ponieważ uroczystość odbywała się w moim rodzinnym mieście, bardzo pomogła mi też mama, która załatwiała najważniejsze sprawy „na miejscu”.
Jaki był udział rodziców w przygotowaniach?
Tak, jak wspomniałam – mama pomagała mi tam, gdzie nie byłam w stanie dotrzeć – wstępne rozmowy z proboszczem, właścicielami sal weselnych, czy orkiestrami – bardzo mi w tym pomogła. Oczywiście nie obyło się bez spięć na linii z moją mamą czy teściową, ale wspólnie doszłyśmy do konsensusu. W końcu są kwestie, w których można iść na ustępstwa.
Czego się dowiedziałaś o sobie/swoim narzeczonym w trakcie przygotowań do ślubu?
Nie wiem, jak to zabrzmi – ale chyba nie dowiedziałam się niczego nowego. Mieliśmy okazję bardzo dobrze się poznać w różnych sytuacjach życiowych. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że to jest ten facet, z którym chcę założyć rodzinę.
Jakiej rady udzieliłabyś komuś, kto zabiera się za organizację ślubu?
Ze ślubem wiążą się niesamowite emocje, ale warto je uspokoić i do samej organizacji starać się podchodzić na spokojnie. Mi bardzo pomogła lista wszystkich rzeczy do załatwienia związanych ze ślubem, dzięki niej byłam bardzo dobrze zorientowana, co i kiedy muszę zrobić. I jeszcze jedno – to, co można zorganizować wcześniej, zróbcie wcześniej, nie odkładajcie wszystkiego na ostatnią chwilę.

 

A to rozkminy mojego Pawła 🙂

 

Jak wyglądały przygotowania do ślubu z mojej perspektywy czyli pana młodego. Szczerze mówiąc nie kosztowało mnie to zbyt dużo zachodu. Moja ówczesna narzeczona a dzisiejsza żona jest osobą, która lubi mieć wszystko zaplanowane i zapięte na ostatni guzik. Dlatego większość czynności, które miałem wykonać nie wymagały z mojej strony wysiłku intelektualnego a tylko trzymania się wcześniej już przygotowanego harmonogramu działania. O ile dobrze pamiętam, na mnie spadł obowiązek zorganizowania samochodu/limuzyny dla nas młodych. Wykorzystałem samochód mojego świadka, który idealnie się nadawał do wożenia nas do i z kościoła na wesele.
Co do pozostałych aspektów to szczerze powiem, że stałem poniekąd z boku i nie do końca aktywnie się udzielałem. Nie żałuję, bo wszystko wyszło naprawdę bardzo dobrze.

 

 Ania (5 miesięcy po ślubie), Co było najprzyjemniejsze podczas organizacji?

Z dnia na dzień coraz większe uświadamianie sobie, ze ludzie, którzy nas codziennie otaczają, odegrali lub odgrywają role w naszym życiu, pochodzący z różnych grup/środowisk (rodzina, przyjaciele ze szkoły średniej, ze studiów, z pracy, znajomi drugiej lepszej połówki 🙂 itd.) zaplanują swój cenny wolny czas, w taki sposób, by w tym dniu być z nami. I Ci wszyscy ludzie którzy mieli, mają i będą jeszcze mieć wpływ na nasze życie faktycznie zebrali się w jednym miejscu o wyznaczonej godzinie, przyjechali z różnych stron, po to by moc z nami przeżywać i cieszyć się z tego dnia. I to był jeden z najpiękniejszych momentów zarówno jak w tym dniu i w życiu. Zobaczenie tych wszystkich osób w jednym miejscu było cudowne 🙂

 

Czego dowiedziałam się o swoim narzeczonym?
Że jest w stanie zrobić wszystko, poświęcić się, żeby jego przyszła żona osiągnęła spokój 🙂 nawet jeśli to dla niego jest bardzo przyziemne np. wybór zaproszeń, winietek itp, a przy okazji nie okazywać tego, ponieważ jest to ważne dla narzeczonej, a okazywanie tego mogłoby spowodować małą sprzeczkę 🙂 innymi słowy uświadomiłam sobie po raz kolejny, ze mamy i będziemy mieć rożne zdania na różne tematy, ale bardzo ważne w naszym małżeństwie będzie wysłuchanie i próba zrozumienia zdania drugiej osoby oraz brania pod uwagę tej opinii każdego dnia.

 

Znasz kogoś, kto przygotowuje się do ślubu? Jeśli uważasz, że te porady mogą się mu przydać – zapraszam do udostępniania.

A może sam dodałbyś coś jeszcze? Zostaw komentarz.

Na deser załączam listę zadań, która sprawdziła się u nas. Excel rządzi:)

 

***

Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis 🙂 Jeśli chcesz zostać na dłużej, zapisz się do newslettera albo polub mój fanpage

 

 

zdj. Scott Webb/unsplash.com

 

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • Dzięki temu wpisowi przypomniałam sobie mój ślubny projekt. To było 7 lat temu i na pewno było sporo stresów, ale zapamiętałam tylko to co dobre.

    • To najważniejsze, u nas różne wtopy i to co nie wyszło jest też tematem żartów i opowieści – jak np. kierowca zawiózł gości w inną stronę:)

  • czytam i podziwiam wszystkie pary za jakieś takie ogarnięcie 😀 mnie by to przerosło – szacunek :D!

    • hehe, może i też Ci się tak odmieni?:) przy takich projektach następuje mobilizacja! 🙂

  • Bywa, że organizacja ślubu, tak jak i zakup mieszkania jest niezłym sprawdzianem dla związku 🙂

    • Oo, tak, można się sporo o sobie dowiedzieć, a potem jest wielka duma, że się udało!