Ciężarna czy błogosławiona? 10 sposobów na łagodną ciążę.

with 8 komentarzy

ciążaCiężarna czy błogosławiona?

10 sposobów na łagodną ciążę.

 

Przez pewien czas w ciąży czułam się dziwnie. Nie przez nudności czy zachcianki, ale przez to, że było mi… tak normalnie. Jakby ciąża była moim najbardziej naturalnym stanem! Nawet nie mogłam sobie porządnie ponarzekać:) A potem zaczęłam przyglądać temu, co robię, że tak właśnie jest. Oto moje sposoby, żeby w tym wyjątkowym czasie czuć się bardziej jak w stanie błogosławionym niż ciężarnym.

1. Dobre geny

Wiem, wiem, to żaden sposób, bo się je ma albo nie. A z obserwacji i opowieści mojej mamy i siostry wynika, że kobiety w naszej rodzinie naprawdę dobrze znoszą ciążę, niezależnie od płci dziecka. Warto spytać o to mamę lub siostrę. Ja jestem szczęściarą. Ale nie poprzestawajmy na tym.

2. Nie wchodzenie na fora

Serio, jeśli jesteś w ciąży, to najlepsze, co możesz dla siebie zrobić to nie wchodzić na fora. Przeczytałam takie raz i dowiedziałam się, że próba cukrzycowa to gorsze doświadczenie niż poród, a w praktyce okazała się ona bardzo słodkim napojem (nie powiem, że wypiłabym drugi, ale był… smaczny!:). Przestałam czytać fora, czytałam natomiast portale przeznaczone dla rodziców, gdzie znajdują się porady lekarzy i profesjonalistów, a nie zaniepokojonych mam (www.dziecisawazne.pl, www.poradnikzdrowie.pl, czy www.hafija.pl blog matki karmiącej) i te polecam.

3. Zaufanie sobie i działanie we własnym tempie

Dostawałam wiele rad i komentarzy na temat dbania o siebie i dziecko (kiedy i czy pracować, co jeść, etc). I dużo się też zmieniało przez ten okres. Przez pierwsze trzy miesiące, po powrocie z pracy, jeśli nie dokonałam wokół siebie kluczowych czynności (jedzenie, mycie, odpoczynek), po godzinie dwudziestej mogłam praktycznie zasnąć ze zmęczenia na środku pokoju. Ale z drugiej strony w ciągu tygodnia często znajdowałam czas na spotkania ze znajomymi, a nawet kameralny koncert. Oczywiście nie biegałam do autobusu jak dawniej, a wejście po schodach na trzecie piętro mieszkania było coraz większym wysiłkiem. W ciągu tych 9 miesięcy zmieniały mi się też pory snu i czuwania – od wstawania skoro świt do włóczenia się po domu o drugiej w nocy. Dlatego myślę, że kluczowe jest słuchanie swojego organizmu, tego, co się w nim zmienia, co mi „przekazuje”. Myślę, że dzięki temu, że byłam skupiona na tych sygnałach, bardzo wcześniej dowiedziałam się o ciąży, a ruchy dziecka poczułam już w okolicy 16-18 tygodnia. Mam nadzieję, że nie stracę tego kontaktu z ciałem teraz.

 

 

 

 

4. Bycie dla siebie dobrym i wyrozumiałym.

Nie zdążysz już nic przeczytać, bo głowa sama opada Ci na poduszkę. Nie szkodzi. Jedyne na co masz ochotę, to „Przyjaciele” w telewizji i czekolada. Dla mnie to była nowość, że mogę sobie cały dzień przebimbać, oprócz wstawania na posiłki i po początkowych wyrzutach sumienia, po prostu się temu poddałam.

5. Zdrowe nawyki – kosmetyki, ruch i jedzenie

 

Na początku ciąży wymieniłam wszystkie kosmetyki na naturalne (bez parabenów, SLS i innych cudów, polecam np. sklep www.kosmetykinaturalne.com.pl albo www.biomania.pl ze szminkami w cudnych kolorach). W efekcie poprawiła mi się cera a włosy nie wypadają nawet po porodzie. Korzyścią ciąży i karmienia jest też zdrowe odżywanie, do którego jest się niejako zmuszonym (zgaga wystąpiła u mnie kilka razy, wiedziałam, że to co zjem, tak na mnie wpłynie i zrobiłam to na własną odpowiedzialność:). Polecam szczególnie domowe koktajle – szybkie i smaczne – mój ulubiony zestaw to szpinak, banan i jabłko. Ze zdrowych nawyków aż do 9 miesiąca, gdy ogarnął mnie wielki leń, ćwiczyłam też jogę, dzięki czemu w czasie ciąży nie bolały mnie plecy, a po porodzie dosyć szybko wróciłam do formy.

6. Nie dać się zwariować.

Sklepy dla rodziców są pełne gadżetów, które „koniecznie musisz mieć” – maty sensoryczne, pudelka heurystyczne… Przed zakupem zastanawiałam się jak radziła sobie bez tego moja mama i czy jest to niezbędne.

 

7. Daj sobie pomóc i czerp przyjemność z tego stanu.

Przyjęłam zasadę „zadowolona mama to zadowolone dziecko” i z chęcią przyjmowałam wszelką pomoc: miejsca w autobusie, pomoc w tankowaniu na stacji (co się będę oszukiwać, zawsze o nią proszę, bo ten zawór od gazu jest tak mocno założony:), najlepsze fotele w kawiarniach, komplementy, głaskanie brzuszka… i fundowałam sobie ładne sukienki ciążowe (np. od www.happymum.pl, www.pieknamama.pl):)

 

8. Pogadaj otwarcie z pracodawcą.

Miałam to szczęście, że pracodawca poszedł mi bardzo na rękę. Było dość czasu, żeby wdrożyć nową osobę i pracować w spokojnym dla siebie tempie. W efekcie czułam się zmotywowana, żeby dokończyć swoje sprawy i bez żadnego dnia na zwolnieniu lekarskim pracowałam do 6 miesiąca ciąży.

9. Planuj i przygotuj się na niespodzianki.

Ci, którzy mnie znają, wiedzą jak lubię realizować plany. Na wyprawkę i rzeczy związane z dzieckiem miałam oczywiście Excelka:), spakowaną walizkę do szpitala, kilka list i przypominaczy w kalendarzu. Ale musiałam zaakceptować, że mimo chęci nie wszystko już zrobię (roraty o 6.30 były jednym z tych porzuconych planów:).

 

 

 

10. Nie tylko ciąża

No bo ileż można się zajmować tylko ciążą, czytać o rozwoju dziecka i czekać! Czułam zwłaszcza pod koniec oczekiwania, że muszę mieć jakąś odskocznię: w międzyczasie zrobiłam nową stronę dla bloga i dokończyłam powieść. A z mężem oprócz filmików o ciąży i rozwoju dziecka, włączaliśmy też całkiem często… serial o Wikingach.

 

 

 

***

Jeśli byłaś w ciąży, co dodałabyś to tej listy?
Jeśli masz w swoim otoczeniu kobiety w ciąży – zachęcam do podzielenia się tym wpisem.

***

Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis 🙂 Jeśli chcesz zostać na dłużej, zapisz się do newslettera albo polub mój fanpage

 

 

zdj. Marcos Moraes/unsplash.com

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • Ela Dabrowska

    Dużo też daje kontrolowanie wagi – jeśli nie jemy „za dwoje” tylko „dla dwojga” i nie tyjemy 20-30 kg, to łatwiej się poruszać, mniej się męczymy, mniej jest też dolegliwości kręgosłupa. Dodałabym również do tej listy regularne badania – dzięki temu można spać spokojnie, że wszystko jest ok, a w razie jakichś problemów np. z hormonami tarczycy – szybko zareagować:)

    • Katarzyna

      oo, tak, to też bardzo ważne, dzięki Elu, potem łatwiej jest wrócić do równowagi:)

  • Bardzo rzeczowy post. Muszę powiedzieć, że ja też tak bimbałam i było mi z tym dobrze. Później przestawiłam się na bardziej aktywny tryb życia. W ciąży miałam mnóstwo czasu i robiłam to, co lubię. To jedyna rzecz, którą dobrze wspominam z tego okresu, bo choć dobrze znosiłam ciążę to jest kilka rzeczy, które rzuciły cień na moją radość w tamtym okresie.

    • Bimbanie było super Matko! 🙂 A teraz mam jego nową wersję, śniadania w łóżku (jem patrząc na dziecko:), czytanie dziecku książek, tulenie się i inne radości:) I dlaczego pytam się, dlaczego, dziecko najładniej się śmieje o 3 w nocy?;)

  • Spędzać czas z innymi kobietami w ciąży. Warto wolne chwile spędzić razem z inną brzuchatą koleżanka, bo nikt nie zrozumie różnych dolegliwości czy specyficznych sytuacji np.dlaczego kobiety w ciąży nie lubią butów że sznurówkami 😉

    • Zgadzam się, fajnie jest się spotykać z innymi Mamami! Ja w tym stanie odnowiłam kilka miłych znajomości bo matkowanie zbliża:D

  • Bardzo trafne rady, zwłaszcza przy pierwszej ciąży. Chociaż przy kolejnych ciążach zostaje już niestety dość mało czasu na bimbanie i wsłuchiwanie się we własne potrzeby. Mówię to ja, obecnie w ciąży po raz trzeci 😉 Ale i tak uwielbiam ten stan! <3

    • no tak, przy kolejnych już jest mniej czasu na pewno:) oo gratulacje!!! :))) nazwa odpowiednia do uwielbiania tego stanu:D