Dzień Lenia – dlaczego go potrzebujesz?

with 8 komentarzy

dzień lenia

Masz czasami takie dni, kiedy wstajesz i już wiesz, że nic sensownego nie zrobisz ? Ja mam tak ostatnio raz na tydzień:) Co z tym zrobić? Dzielę się z Tobą moim prywatnym świętem- Dzień Lenia. Ty decydujesz, jak często się ono wydarzy i jak świętować. Nie musisz czekać cały rok jak na Gwiazdkę!

Przeżyliśmy ostatnio pierwszy dłuższy wyjazd Dziedzica. Przez kilka dni miałam wrażenie, że jedyne, co robię to pakowanie, rozpakowywanie albo szukanie czegoś w walizkach. Walizek dziecka było oczywiście dwa razy więcej niż naszych. W międzyczasie wydarzyło się też Triduum Paschalne i chrzest naszego małego już-nie-poganina:) Intensywny czas. I mój organizm daje mi sygnały, że trzeba zwolnić. Czas zatem na Dzień Lenia.

 

 

Co to takiego Dzień Lenia?

 

To dzień, w którym działasz na zwolnionych obrotach. Robisz tylko to, co konieczne, żeby przeżyć. Absolutne minimum. Jeśli musisz iść do pracy, to nie ustawiasz sobie żadnych trudnych zadań. Pracujesz, bo do oszustw Cię nie zachęcam, ale możesz robić takie rzeczy, które zawsze czekały na swoją kolej i trzeba je zrobić, ale są niskoenergetyczne (porządkowanie dokumentów może? Sam wiesz najlepiej!). Jeśli możesz, bierzesz wolne – bez okazji – wiesz jakie to super!? Jeśli możesz, wyjdź godzinę wcześniej, idź do kina albo na dobre ciacho i kawę. Wyłącz dzwonki w telefonie i wypij piwo pod mostem:) Zresztą sam wiesz najlepiej jak lubisz się lenić:)
Dzień Lenia obowiązuje też w domu. Jeśli masz coś czystego, nie robisz prania. Jeśli masz resztki w lodówce, zjadasz je nawet jeśli do siebie nie pasują. I jeśli tylko możesz, jak najczęściej leżysz. Nie zajmujesz się tym, co możesz zrobić jutro.
W moim przypadku – z Dziedzicem u boku – Dzień Lenia to dwa karmienia w nocy (bo przyjęliśmy wspólnie, że szósta rano to już nie noc:), kilka posiłków w ciągu dnia, przewijanie, zabawa, czytanie książeczek, siłownia tj. noszenie go po domu i usypianie. I jeszcze dokarmienie kota, żeby nie zakłócał świętowania miaukami. Ale oprócz tego nie wychodzę z piżamy do 14 i ratuję się dawno zamrożonymi posiłkami – zawsze trzeba być gotowym na Dzień Lenia! Śpię wtedy, kiedy dziecko albo czytam – koniecznie coś lekkiego.

 

 

Skąd wiadomo, że potrzebujesz Dnia Lenia?

 

 

  • Miałeś ostatnio intensywny czas, dużo pracy, nadgodziny etc.
  • Przeżyłeś jakąś zmianę (tak jak my wyjazd, który wytrąca z codziennej rutyny i powoduje, że Twój organizm musi się na nowo przystosować). A powrót po urlopie to też zmiana!
  • Masz problemy z pamięcią, nie wysypiasz się
  • W głowie masz niekończącą się listę zadań
  • Ale wiesz co jest najlepsze? Nie potrzebujesz powodu, żeby sobie zrobić taki dzień!

 

 

Jaki powinien być efekt Dnia Lenia?

 

  • Na drugi dzień jesteś bardziej wypoczęty i wyspany
  • Masz więcej energii i pomysłów
  • Nie fukasz na bliskich
  • Jeśli tak się nie czujesz, to robisz coś źle. Wyrzuć jeszcze kilka rzeczy, które robisz w ciągu dnia. Rób mniej. Śpij dłużej. I koniecznie powtórz Dzień Lenia aż do skutku:)

 

 

PS. Chciałam dodać jakieś mądre źródła o przeładowaniu poznawczym i tym, co psychologia mówi o konieczności odpoczywania, ale w końcu mam Dzień Lenia, więc nie będzie.

 

 

Masz czasami Dzień Lenia? Co wtedy robisz? Podziel się w komentarzu.

***

Jeśli chcesz zostać na dłużej, zapisz się do newslettera albo polub mój fanpage

 

 

zdj. Javid Bunyadzade/ unsplash.com

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • Słusznie czy nie słusznie, po każdym większym kolokwium i egzaminie robię taki dzień. Nic tak dobrze nie odświeża umysłu i nie nakręca do następnego dnia ciężkiej pracy ;D

    • Katarzyna

      super! wygląda na to, że organizm sam się domaga takiego dnia i robisz to naturalnie więc już nie muszę Cię namawiać:)

  • Tato Na Wyspach

    Definitywnie! Szczególnie jeśli częścią naszej pracy jest bycie kreatywnym. Polecaną (nie zawsze możliwą) rzeczą w przypadkach gdy cały dzień lenia nie jest możliwy – jest tzw task batching – czyli dzielenie czynności jakie musimy wykonać danego dnia za bloki czasowe. I wpisanie w kalendarz „bloku lenia” 🙂 Świetny wpis!

    • Katarzyna

      Tak, w kreatywnych pracach tym bardziej! Już nieraz miałam tak, że usilnie nad czymś myślałam, a kiedy zrobiłam sobie przerwę, to pomysły same przychodziły np. pod prysznicem. Może to też jakaś forma task batching, psychologia mówi na to inkubacja (gdy proces myślowy trwa tak jakby w tle). Blok lenia wpisany w kalendarz, świetny pomysł! 🙂

  • Skąd ja to znam :). Gdy nadejdzie taki dzień staram się znaleźć jakieś łatwe zadania do wykonania, które bez żadnych oporów wykonam. Często się udaje z takimi sprawami, za które wcześniej nie chciałem się brać. Czasem jednak trzeba odpuścić i pozwolić by dzień przeleciał na błogim leniuchowaniu.

    • Katarzyna

      Odpuścić, dokładnie! A wiesz że to wcale nie jest łatwe i ciągle się tego uczę, że mogę tak NIC (oprócz zajmowania się dzieckiem albo gdy przejmuje go tatuś – całkiem NIC:) nie robić:D

      • Nie jest łatwe. Najgorsze jest jak masz wyrzuty sumienia, że ten dzień będzie zmarnowany i nic sensownego nie zrobisz.

        • No właśnie kurczę, a przecież to nie dzień zmarnowany tylko ofiarowany sobie:)