Lista zadań – nie sztuka ją mieć, ale robić to, co trzeba

with 6 komentarzy

lista zadan

Początki tygodnia bywają ciężkie. Zanim na dobre dobudzisz się po drugiej kawie, mija 11, a to prawie czas na obiad:) Po nim masz spadek energii i tak jakoś… biegnie dzień do 16, gdy w popłochu i wyrzutach sumienia robisz coś z listy zadań ale ostatkiem sił. Czy mam takie dni? Jasne! Ale robię wszystko, żeby były jak najrzadsze. Oto kilka moich sposobów na efektywny dzień.

Niekończąca się lista zadań … coś trzeba z nią zrobić 

 

Od kiedy pamiętam robię listy rzeczy do zrobienia w pracy i w domu. Lubię skreślać zrobione zadania:) i nie chcę zaprzątać sobie głowy, że o czymś miałam jeszcze pamiętać. Ale od czasu, kiedy jestem mamą, moje listy są coraz dłuższe i jest na nich misz-masz. Może masz podobnie w pracy, gdy masz wrażenie, że twoje listy zadań tylko się wydłużają, a nie skracają, bo szef coś codziennie dorzuca? U mnie takim szefem jest często Dziedzic, wszak jego sprawunki są moimi sprawunkami:). Pracuję więc za dwoje, a czasem za troje, kiedy (rzadko bo rzadko) ale wpadnie mi jakieś zadanie od męża (no wiecie, ten romantyczny moment związku, kiedy największym wyrazem miłości jest zrobienie prania… albo oddanie rządka czekolady… ale częściej robię pranie). Widząc ten bałagan, postanowiłam zrobić porządek z moją listą.

 

3 kluczowe zadania

Sprawy Dziedzica mają najwyższy priorytet, wiadomo, np. wizyta u lekarza, w aptece i spędzanie z nim czasu. To osobna cudna kategoria, która sprawia, że pod koniec dnia padam, ale mam ogromną satysfakcję. Ale oprócz tego codziennie spisuję sobie też 3 kluczowe zadania związane z blogiem, książką (szukam już tylko tytułu i okładki:), własnym rozwojem, prowadzeniem fanpage`a i instagrama. Łatwo się też z tych 3 zadań pod koniec dnia rozliczyć bez szukania wymówek. Proste pytanie: czy zrobiłam to, na co się umówiłam ze sobą?

 

 

Odpoczynek to też kluczowe zadanie.

 

Jeśli nie masz na nic siły i ten dzień ci się po prostu nie klei, to może potrzebujesz Dnia Lenia? Może Twój organizm potrzebuje złapać oddech i to też jest twoje zadanie. Właściwie może być nawet jedyne na ten dzień.
Ok, ale przyjmijmy, że ustaliłeś swoje kluczowe zadania, co dalej? Przyjrzyj się im.

 

Jeśli twoje kluczowe zadania nie są trudne to robisz coś nie tak

Na pewno też masz dużo na głowie. Jeśli wybierasz naprawdę kluczowe zadania to najprawdopodobniej są one też… najtrudniejsze, wymagają zrobienia czegoś nowego, uczenia się i próbowania bez skutku, a to często jest trudne. Jesteśmy więc skłonni wymyślać sobie wymówki, by ich nie robić.

Jak radzę sobie z wymówkami?

Mam parę ważnych pytania na trudne czasy np. brak motywacji:

 

  • Co dziś najbardziej popchnie moje sprawy do przodu? I wiesz co, zwykle nie jest to przeglądanie tablicy na fb albo pogaduszki przez telefon.
  • Dlaczego to jest dla mnie ważne? Np. jeśli obiecuję sobie, że poćwiczę 15 minut dziennie to wiem, że lepiej się wtedy poczuję. A nie ukrywam, zwykle mi się nie chce!
  • Czego się boję? Super ważne pytanie – często odwlekam jakąś czynność, bo jest nowa, wstydzę się, co sobie ktoś pomyśli (tak miałam np. z proponowaniem wywiadów w nowym cyklu „Ludzie z błyskiem w oku”, wkrótce nowe wpisy!)
  • Czy osiągnęłam zamierzony efekt? (w trakcie i po wykonaniu zadania). Nie sztuka po prostu realizować zadania, ważne jest czy realizują one Twoje cele? Dobrym przykładem są posty blogowe, gdy oceniam czy spędziłam nad nimi tyle czasu, ile zamierzałam, czy ludzie na nie reagują, czy to co piszę, nie jest moim pamiętniczkiem;) ale realną korzyścią dla czytających?
  • Czego się nauczyłam? Co zrobię inaczej następnym razem? Nie lubię popełniać błędów, ale to one mnie najwięcej uczą. Oczywiście super byłoby gdyby mi od razu wychodziło, ale czy dziecko rezygnuje z chodzenia gdy się pierwszy raz przewróci?

 

 

Nie biegaj z jęzorem w poniedziałek. Lista zadań w piątek

Robiłam tak w pracy zawodowej i pomaga mi to też na urlopie macierzyńskim. Robienie listy zadań na nowy tydzień w piątek ma tę przewagę, że w poniedziałek nie biegam, zastanawiając się od czego zacząć. Widzę też dzięki temu, czy nie przeszarżowałam z listą zadań i czy nie mam zamiaru zgodnie z planem paść już w poniedziałek:)

 

Lista zadań i podsumowanie tygodnia 

 

Ten punkt jest związany z poprzednim. Lubię doceniać się za to, co zrobiłam, za wysiłek, jaki włożyłam w pracę. Poklepać się w myślach po ramieniu „to był super tydzień” albo dać sobie trochę empatii „ok, zrobiłam tyle, ile mogłam”. Czasami z podsumowania wynikają też zadania na nowy tydzień.

 

 

A ty jakie masz sposoby na efektywną pracę w domu czy w biurze? Podziel się!

***

Jeśli nie chcesz przegapić nowych wpisów, zapisz się do newslettera albo polub mój fanpage.

 

 

zdj. Glenn Carstens-Peters

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • Uwielbiam robić listy zadań, gorzej z ich realizacją…Efektywna praca to coś, nad czym zdecydowanie muszę jeszcze popracować.

    • No tak, realizacja jest kluczowa:) ja zawsze gdy nie robię czegoś z listy zaciekawiam się czemu, zwykle mam 3 powody – 1. mam na liście za dużo rzeczy i jestem zwyczajnie zmęczona 2. czegoś się boję i tego nie robię:) 3. zadanie nie było takie ważne

  • Ja też robię listy zadań i bardzo mi to pomaga 🙂 Na bieżąco odhaczam zrealizowane zadania i mam kontrolę nad sytuacją 🙂

    • yeah, kontrola , to chyba ta kontrola mnie tak pociąga w listach, dzięki, że zwróciłaś na to uwagę Marta:D

  • Bardzo ciekawy wpis. Listy robię regularnie, prowadząc dwa biznesy inaczej bym sobie nie poradziła 🙂 Regularnie wykreślam, to co zrobione, a to, co zostaje zostaje przeniesione na kolejny dzień, chyba że okazuje się, że może zostać przesunięte na inny termin 🙂 Jeśli w danym dniu szykuje się za dużo zadań, ustalam priorytety prostym pytaniem w opraciu o mindfulness – praktykę uważności: Co naprawdę CHCE dziś być zrobione? Potem biorę kilka spokojnych oddechów i sprawdzam. To pytanie świetnie równoważy nadmiar ewentualnej ambicji w stosunku do ilości faktycznie dostępnego czasu i ważności poszczególnych zadań. Pozdrawiam 🙂

    • oo, to super podejście Kasia, co naprawdę CHCE dziś być zrobione, a ja bym to sobie przerobiła na co ja CHCĘ zrobić, bo czasami podchodzę do zadań, MUSZĘ zrobić i zapomnieć. A takie chcenie zmienia perspektywę:) no i przenoszenie też jest czasem potrzebne. A przy dwóch biznesach korzystasz z jakieś aplikacji? Polecasz coś? Bo u mnie zwykły papier albo Excel:)