Moje dziecko wymusza noszenie na rękach?

with 4 komentarze
Jako młoda mama słyszę czasami opinie „nie noś, bo się przyzwyczai” albo „moje dziecko wymusza noszenie”. Nie powiem, w czarnych momentach sama mam podejrzenia, że moje dziecko ma radar odpoczywającej matki, bo często wołanie z łóżeczka słyszę dokładnie wtedy, kiedy położę się z książką i ciepłą kawą. Ale zawsze reaguję na płacz. Dlaczego? Mam swoje powody – jeden z serca i kilka z nauki.

„Moje dziecko wymusza?” – NIE! – Argument z serca

 

Wyobraź sobie, że leżysz sam. Nie bardzo wiesz, co się dzieje. Przynieśli cię do takiej skrzyni ze szczebelkami i położyli. Jest ci niewygodnie i nie masz się jak ruszyć zawinięty w jakimś kokonie. No to płaczesz. Jesteś totalnie zależny od dwóch wielkoludów. Stroją nad tobą dziwne miny ale nie wiedzą, że boli cię brzuch, bo wierciłeś się przy jedzeniu i nałykałeś powietrza. No to płaczesz. A wieczorem tyle obrazów przelatuje przez twoją głowę, tyle się wydarzyło od rana, boisz się zasnąć, bo jak się obudzisz, to przez chwilę nikogo nie będzie w pokoju. No to płaczesz.
Rozumiesz? Totalna zależność. Wyobrażasz sobie jakie to musi być nieprzyjemne? Wczuj się w sytuację takiego dziecka. Płacz to na początku jego jedyny sposób rozmowy. Na twoim miejscu cieszyłabym się, że dziecko płacze. (Przez pierwsze tygodnie, wstając w nocy do płaczącego dziecka mimo wielkiego zmęczenia, uruchamiałam w sobie taką myśl „płacze to znaczy że żyje” i byłam wdzięczna za ten płacz:).
Kiedyś przeczytałam, że w domu dziecka, nawet małe dzieci rzadko płaczą, bo nauczyły się, że i tak nikt nie zareaguje.

 

„Moje dziecko wymusza?” – NIE! –  Argumenty naukowe

 

Pierwsze zmysły jakich używa dziecko to węch i dotyk, który stymuluje wydzielanie oksytocyny obniżającej stres, dlatego tak ważne jest przytulanie, głaskanie, fizyczna bliskość, bo one sprawiają, że dziecko ma więcej energii na poznawanie świata a nie walkę ze stresem, więc lepiej się rozwija. Wpływ dotyku na rozwój mózgu badał np. Harlow, o którym pisałam tutaj. Co ciekawe, rodzice też mogą uspokajać się od takiego przytulania (ba! ostatnio jeden z gości odwiedzający nas w domu stwierdził, że po godzinie przebywania z nami czuje się wyciszony:)

 

Od pierwszych dni buduje się więź między dzieckiem a jego opiekunem i podstawowa komunikacja – dziecko krzyczy i ktoś reaguje, co buduje u dziecka poczucie bezpieczeństwa i skuteczności – krzyczę i ktoś przychodzi. Pisał o tym zarówno Erikson (patrz kryzys pierwszy w tym artykule) oraz Bowbly, wg którego przywiązanie do rodzica jest podstawą budowania związków i zaufania do innych ludźmi w późniejszym życiu.

 

Są też inne korzyści. Mataja.pl pisze o ciekawym badaniu: „dzieci, których matki w pierwszych tygodniach/miesiącach życia konsekwentnie i szybko reagowały na płacz, płakały zdecydowanie mniej i krócej w kolejnych miesiącach (…) co więcej te dziecięta na których płacze i kwilenia reagowano sprawnie i z czułością, szybciej nauczyły się komunikować z matką za pomocą innych niż płacz sposobów tj. za pomocą mimiki, gestów i wokalizacji w późniejszych miesiącach życia.” A zatem warto! Odsyłam Was do świetnych artykułów na ten temat tu i tu.

 

Nadal myślisz „moje dziecko wymusza”?

Jest jeszcze jeden dowód naukowy. Tak małe dziecko jeszcze nie ma pojęcia o tym, że inni mają swoje myśli i że one mogą być inne. Tak małe dziecko nie jest też zdolne do bycia złośliwym, choć czasami zrozpaczeni rodzice mówią, że dziecko robi coś „na złość”. Skąd to wiemy? Pomaga nam to zrozumieć tzw. teoria umysłu, którą psychologowie badają np. przy pomocy historyjek. Testują one rozumieniu, że „ktoś coś zrobił, ponieważ coś pomyślał”. Przykład? historyjka obrazkowa „Sally-Ann” wykorzystana po raz pierwszy w badaniach Wimmera Pemer w 1983 roku. Sally i Ann przebywają w tym samym pomieszczeniu. Sally chowa piłeczkę w swoim koszyczku i wychodzi z pokoju. Podczas jej nieobecności Ann przenosi piłeczkę do własnego pudełka. Dziecko jest pytane „gdzie Sally będzie szukała swojej piłeczki?”. Większość prawidłowo rozwijających się dzieci w wieku 4 lat jest w stanie poprawnie rozwiązać to zadanie. Dopiero w wieku 4 lat, więc maluch nie może sobie pomyśleć „mama chce wypić kawę, więc sobie popłaczę, bo przecież chcę być noszony!”:)

A co jeśli się przyzwyczai?

Do czego? Do bliskości? Do tego, że zawsze może mnie zawołać, jeśli coś się dzieje? Mam nadzieję, że się do tego przyzwyczai. Poza tym może nie uwierzycie ale w większości sytuacji ja lubię go nosić, czuć jak się we mnie wczepia ciepłymi ramionami jak małpka.

 

 

I tak! Czasem mi się nie chce, oj jak mi się nie chce! Dziedzic waży już 7 kg, nie da się go nosić dłużej niż kilkanaście minut. Ale najczęściej chodzi o kontakt, o uwagę, o pobycie chwilę ze sobą. Czasem kładziemy się na łóżku i czytamy bajkę – coraz częściej chodzi o to żeby potarmosić mamę a nie pooglądać obrazki:)

A ty? Jakie masz doświadczenie z noszeniem dziecka?

Jeśli usłyszałeś od kogoś „moje dziecko wymusza” podeślij mu ten artykuł. A może znasz młodą zestresowaną płaczem dziecka mamę?

***

Jeśli nie chcesz przegapić nowych wpisów, zapisz się do newslettera albo polub mój fanpage.

 

Zdj. JV Garcia

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl

  • Dla mnie pisanie że dziecko wymusza jest głupie. Wiem czasem jak już są wiekszę potrafią wymuszać. Mam dwie córki i zawsze obie nosiłam kiedy miały potrzebe. Nie jestem z tych co pochlebiają tzw zimny chów, czyli dziecko płaczę w niebogłosy a matka zostawia je na pastwę losu bo ma taki kaprys. Nie potrafię przejść obok kiedy moje dziecko płacze. Muszę podejść wziąść,przytulić, wycałować.Trzeba być naprawdę kimś bez uczuć żeby nie przytulić płaczącego dziecka!

    • Hej, dzięki za ten głos, myślę że mało kto zostawia płączące dziecko bo ma taki kaprys ale raczej z dziwnie pojętej potrzeby „wpojenia” dyscypliny.

  • Bardzo ciekawe doświadczenie przytoczyłaś, o tym jak maluchy wnioskują. U nas temat jest bardzo aktualny. Na razie Tosia ma 7 miesięcy więc o manipulacji nie może być mowy. Zobaczymy, jak będzie dalej. A wymuszanie to taki termin zastępczy. Ostatecznie rodzice mają wolną wioę i sami decydują czy wziąć czy nie na ręce. Jeśli się obawiają konsekwencji i reakcji emocjonalnych dziecka, które są zwykle silne ale nie głębokie, to pewnie wpadają w potrzask „wymuszenia”.

    • Dzięki za ten głos, to o czym piszesz przypomina mi, że na pewno trzeba być czujnym na siebie i potrzeby dziecka. Wyobrażam sobie, że starsze dziecko może stosować już bardziej świadomie różne sposoby jeśli inne środki zawiodły a rodzic nie reaguje:)