Chemia w małżeństwie i jak jej pomóc?

with Brak komentarzy

Chemia w malzenstwie

Co się z nami dzieje w czasie zakochania, a co w długotrwałym związku? Jak podtrzymać „dobrą chemię” w związku?

 

Zakochanie czyli początki uzależnienia

Kiedy poznajemy kogoś, kto się nam podoba, jesteśmy pod wpływem prawdziwego koktajlu hormonów:
  • Noradrenalina – rozszerza źrenice, przyspiesza bicie serca, dzięki czemu czujemy podniecenie.
  • Dopamina – zwana „hormonem szczęścia” wywołuje uczucie euforii, przyspiesza tętno, może powodować drżenie rąk, przyspieszony oddech ale też niepokój, że utracimy ukochaną osobę
  • Fenyloetyloamina – to substancja z grupy amfetamin, nic dziwnego, że działa na nas uzależniająco. Szukamy więc widoku ukochanej osoby, rośnie ciśnienie i poziom glukozy we krwi, mamy mniejszy apetyt i szybciej bije nam serce. Rozszerzają się też naczynia krwionośne (dlatego możemy się rumienić i jesteśmy bardziej wrażliwi na dotyk).
  • Jednocześnie spada serotonina a w efekcie jesteśmy mniej skoncentrowani, rozkojarzeni, możemy działać chaotycznie, mieć problemy ze snem i obsesyjnie myśleć o ukochanej osobie („dlaczego jeszcze nie zadzwoniła?”). Mniej serotoniny to więcej niepokoju. Zakochana osoba może być bardziej podatna na stany depresyjne, gdy coś się nie układa. Mimo braku snu, mamy dużo energii, jeśli dostajemy regularne dawki naszych „narkotyków szczęścia”, wystarczy dotyk i spotkanie z ukochaną osobą.

 

Gdy mija zakochanie….

Organizm uodparnia się na działanie fenyloetyloaminy i to naturalne, że po jakimś czasie (zwykle 1-2 latach) nie czujemy już tak mocnego zakochania. Mamy tu co najmniej dwa wyjścia: zbudowanie trwałego związku albo szukanie nowych wrażeń. Osoby, które chciałyby znowu poczuć „hormonalny haj”, mogą częściej skakać „z kwiatka na kwiatek”, szukać nowego obiektu zakochania, albo… częściej zdradzać w długoletnim związku, jeśli trudno im zaakceptować, że „może już nigdy nie poczują TEGO stanu”. Nie wiedzą, że inne hormony mogą być równie przyjemne…

 

Oksytocyna i wazopresyna – hormony trwałego związku.

Wyobrażasz sobie, że jakaś para nie chce wyjść z łóżka i ciągle przeżywa miłosne uniesienia a jednocześnie ma opiekować się małym dzieckiem? Natura zadbała o nasze zdrowie. Na dłuższą metę pozostawanie w stanie euforii i zakochania jest.. wyczerpujące dla organizmu. Dlatego mamy endorfiny działające podobnie do morfiny. Dają nam poczucie spokoju, bezpieczeństwa i szczęścia, gdy jesteśmy razem.
Oksytocyna pojawia się, gdy się przytulamy, jesteśmy blisko, czujemy ciepło kochanej osoby, a także podczas seksu i … karmienia piersią. Czyli z jednej strony dzięki niej czujemy rozkosz, ale też wzmacnia ona instynkt opiekuńczy. Jeśli przeżywamy dłuższy stres albo kłócimy się, poziom oksytocyny maleje.
Co ciekawe oksytocyna może działać też „antyzdradowo”. Naukowcy z Uniwersytetu w Bonn zorganizowali eksperyment, w którym mężczyźni spotykali atrakcyjną kobietę w laboratorium. Wcześniej niektórzy z nich dostali do nosa dawkę spreju z oksytocyną. Okazało się, że ci, którzy byli w stałym związku zachowywali większy fizyczny dystans od atrakcyjnej kobiety w porównaniu z tymi, którzy nie byli w związku albo uczestnikami, albo tymi, którzy dostali placebo zamiast oksytocyny.
Kobiety mają więcej receptorów oksytocyny. Łagodzi ona stres, obniża ciśnienie krwi i działa relaksująco i przeciwbólowo. Dla mężczyzn kluczowa jest wazopresyna, która uwalniana jest dzięki testosteronowi. Powoduje odprężenie, łagodzi stres, daje poczucie więzi i bycia zaakceptowanym. Wazopresyna również odpowiada za opiekę nad potomstwem i reagowanie w sytuacji zagrożenia.

 

Stres i nuda – wrogowie chemii

Mimo dobrego działania oksytocyny i wazopresyny w kilkuletnim małżeństwie hormony nie zawsze sprzyjają związkowi, może pojawić się długotrwały stres z powodu pracy, wspólnego wychowania dzieci, kłótni, a wraz z nimi kortyzol, który obniża naszą odporność. Innym wrogiem chemii, jest przyzwyczajenie, że już na pewno znamy drugą osobę, ba! nawet wiemy co zaraz powie. Na pewno daleko nam wtedy do ekscytacji i zastrzyku dopaminy.

 

 

 

Jak pomóc chemii w małżeństwie?

 

  • Pierwszy krok to ją poznać i zrozumieć, co się z nami dzieje- to już masz za sobą po przeczytaniu tego artykułu.
  • Taniec, muzyka, śmiech i sen, niwelują działanie kortyzolu i obniżają stres
  • Przytulaj się po kłótniach albo bez okazji – uwalniasz wtedy więcej przeciwbólowej i relaksującej oksytocyny
  • Wieszaj, oprawiaj w ramki wspólne zdjęcia – to wzmacnia poczucie więzi
  • Róbcie coś nowego razem, poznawajcie się lepiej np. zadając sobie te pytania
  • Wyrażaj wdzięczność i docenienie, John Gottman badacz małżeństw zaleca, żeby każdą krytyczną uwagę zrekompensować trzema pozytywnymi
  • Pokazuj drugiej osobie zainteresowanie – pytaj „jak minął dzień, co nowego?”
  • Dajcie sobie czasami potęsknić za sobą, np. jeśli jedno z was wyjeżdża – to dobre przypomnienie, że wasza obecność nie jest oczywista

 

 

Jeśli nie chcesz przegapić kolejnych wpisów, zapisz się do newslettera (wysyłam bonusy, polecam książki) albo polub mój fanpage

 

 

Zdj. Andrew Jay/Unsplash.com

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl