Zrozumieć faceta – 6 niezwykłych właściwości mężczyzn

with Brak komentarzy
Zrozumieć faceta to często zadanie na całe życie (mówię to po 18 latach związku). Niezwykłe umiejętności, którymi panowie różnią się od kobiet. Nie do pojęcia cechy, których zrozumienie przyczyni się mam nadzieję do lepszego dogadywania się w związku.

 

 

Liniowe przeszukiwanie lodówki

Znasz takie sytuacje? Mąż szuka zguby. Powinniście już wyjść, jesteście lekko spóźnieni. Widzisz, że twój ukochany się miota, wreszcie wybucha: „Nie widziałaś mojej zielonej teczki?”. Wchodzisz i w dwie sekundy zostajesz królową sytuacji: „Tej, która leży tutaj po prawej?” – podajesz mu ją z satysfakcją. I co jakiś czas czujesz swoją moc, znajdując dla niego różne pogubione rzeczy, choć bywa to wkurzające. Raz nawet oskarżył cię, że chowasz mu rzeczy. Twój mąż nie jest nieporządny czy niedowidzący, wszystkiemu winna biologia. Okazuje się, że mężczyźni przeszukują pole widzenia liniowo, kawałek po kawałku. Dlatego nie widzą przedmiotów położonych tuż pod nosem lub na obrzeżach. To trochę jakby patrzyli przez lornetkę. Kobiety patrzą od razu na całość i stosują tzw. widzenie obwodowe obejmujące kąt nawet do 180 stopni. Tłumaczy to psychologia ewolucyjna – na polowaniu mężczyźni przeczesywali teren krok po kroku, a potem celowali w skupieniu do zwierzyny. Kobiety przejmujące opiekę nad gospodarstwem i dziećmi miały w polu widzenia szeroki teren, by zobaczyć, czy nie zagraża im niebezpieczeństwo lub drapieżnik. Ciekawe, czy to z tego powodu na zakupach wychodzimy z większą liczbą rzeczy, a nasi panowie idą prosto do celu kupując to, po co przyszli).

 

 

Męski porządek, czyli nie przekładaj mi rzeczy!

Na biurku męża widzisz różne papiery i książki, więc układasz je na jeden zgrabny stosik. Ubrania przenosisz w jedno miejsce, już niech sobie mąż sam poskłada, po prostu chcesz mieć miejsce, żeby wypić kawę, a jego biurko jest i tak zwykle w większym ładzie niż stół w salonie. Mąż wraca i złości się „znowu przestawiałaś mi rzeczy?”. Z moich obserwacji wynika, że panowie bardzo często mają potrzebę posiadania swojej przestrzeni, swojego miejsca, w którym nikt i nic im nie przeszkadza, gdzie rzeczy mają ułożone po swojemu (nawet jeśli my nie widzimy tam ładu), podczas gdy my krzątamy się po całym domu i wszędzie potrafimy się umościć i czuć wygodnie. Staram się o tym pamiętać, gdy nachodzi mnie ochota, by porobić swoje stosiki z rzeczy męża.

 

 

Jaskinia ciszy

Nazywam to „me time” – chwila ciszy, kawa wypita w spokoju, buszowanie po internecie albo czytanie książki. U mnie to często wyjścia na miasto, spotkanie z koleżankami, a mąż woli domowe pielesze. Już wiem, że dobrze jest wtedy nie pytać co chwilę „co robisz?” „co czytasz?”. I czasem pożyczam ten sposób, żeby się wyciszyć. Jest to szczególnie ważne, gdy w mieszkaniu nie ma pomieszczeń dla każdego mieszkańca (dlatego panowie czasem zaszywają się w garażu).

 

 

Szczęśliwa żona to szczęśliwy mąż

Najbardziej niesamowita według mnie cecha panów to taka, że czują się oni spokojni i szczęśliwi, gdy szczęśliwa jest ich żona. Doświadczyliście tego? Nie znalazłam na ten temat żadnego badania, ale tak wynika z moich obserwacji. Często narzekanie żony na rzeczy, które jej przeszkadzają (ciasne mieszkanie, bałagan, stresująca praca), traktują jako wołanie o pomoc, bo działają mocno zadaniowo i chcieliby coś z tym zrobić, nawet jeśli nie są bezpośrednią przyczyną stresu. Pamiętajmy o tym, gdy narzekamy. Można ew. wspomnieć, że chcemy sobie tylko ponarzekać i wyżalić i wtedy nam ulży, nie zawsze oczekujemy, że mąż coś z tym zrobi. Jest to związane z tzw. stylami konwersacyjnymi, o których pisze Deborah Tannen. Panowie uznają często za swoją siłę, fakt, że sami mogą poradzić sobie z problemem, Panie chciałyby o nim posłuchać. Z kolei Panie czasami chcą się tylko wygadać i ponarzekać, a Panowie szukają rozwiązań („Powinnaś….” Czemu nie powiedziałaś….”). I kłótnia gotowa.

 

Cenię swoje obowiązki

Allan i Barbara Pease w książce pod uroczym choć tendencyjnym tytułem „Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą” piszą o ciekawym eksperymencie. Zachęcano pary, by przez tydzień spisywały swoje zasługi dla domu i małżonka (wyniosłem śmieci, podwiozłem dzieci do szkoły itd.) Okazało się, że kobiety liczą sobie za większość czynności 1 punkt, a mężczyźni liczą wg wielkości czynu i przyznają zwykle wyższe liczby. Jeśli chcesz wiedzieć za co można u męża/żony zapunktować, koniecznie sięgnij do książki albo zaproś współmałżonka do takiego spisywania przez tydzień. Wniosek z badania: warto mówić o tym, co się zrobiło i wręcz prosić o pochwały, a po dobrze wykonanym zadaniu, po prostu się nim nacieszyć.

 

Jedna rzecz na raz

Męski mózg lepiej skupia się na jednej czynności niż kobiecy, więc kiedy jest czymś zajęty, może cię naprawdę nie słyszeć. Pamiętam taką historię: robiliśmy badania moczu synka. Mąż chciał wiedzieć, czy wyniki są w porządku. Były. Ale ja uznałam za równie istotne, by dodać kontekst: jak trudno było złapać mocz do kubeczka i o wypadku, który widziałam po drodze, który wywołał u mnie nieprzyjemne skojarzenia. W mojej głowie to jedna wielka historia. Dla niego ważne było, czy dziecko jest zdrowe. Taka różnica wynika prawdopodobnie z układu naszych mózgów. U kobiet ciało modzelowate, które łączy obie półkule jest nawet o 12% większe i ma więcej połączeń nerwowych. Stąd u kobiet wiele faktów łączy się z emocjami (może pamiętasz, jaki był dzień i jak byłaś ubrana, gdy Ci się oświadczył? Albo wkurzasz się, że dziś nie wyniósł śmieci jak obiecał, dokładnie tak samo jak w zeszłym tygodniu… itd.). Mów więc o jednym temacie naraz do mężczyzny, któremu wszystko nie łączy się tak w głowie ze wszystkim jak u ciebie. Więc, by opanować swoje ciało modzelowate, możesz np. powiedzieć „Tak, wyniki są dobre, chcę ci też opowiedzieć co widziałam po drodze, ok?”

 

Jeśli jeszcze nie dostajesz moich błysków, o tym jak lepiej kochać siebie i innych, zapisz się  tutaj,  znajdziesz tam też bonusowe materiały o dogadywaniu się w rodzinie.

 

Do poczytania:
Anne Moir, David Jessel, Płeć mózgu (1993), PIW.
Deborah Tannen, Ty nic nie rozumiesz (1999), Zysk i S-ka.
Allan i Barbara Pease „Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą,(2003), Rebis

 

 

Zdj JOSHUA COLEMAN /Unsplash

 

Follow Kasia Frużyńska:

Jestem psychologiem, trenerem i coachem. Wierzę, że ludziom chce się mądrze kochać, sensownie pracować i dobrze odpoczywać. W swojej pracy pomagam ludziom lepiej się porozumiewać, mniej stresować, łączyć pracę i życie rodzinne, spełniać swoje cele i marzenia. Zapraszam do kontaktu! www.zblyskiemwoku.pl